Dobra jest więcej!

Maraton!
Tylko tak mogę opisać ostatnie dni.

A w tym maratonie… światełko!
Wśród dużej ilości spraw do załatwienia,
psuciu się kolejnych części mojego ciała,
piętrzących się emocjach przedoperacyjnych….
błysk!

Idzia , jak zwykle rozłożyła mnie na łopatki swoim występem – pięknie śpiewa, cudnie recytuje,
fantastycznie czyta- to akurat nowe odkrycie przy okazji grania w „Było sobie życie” i „Pytaki” 🙂

M. niezawodnie co wieczór raczy mnie wspaniałymi górskimi filmami…i przynosi ulubioną szarlotkę w niesłodyczowy dzień 🙂 Od piątku będę już na diecie- więc mój słodyczowy weekend wypada właśnie teraz!

Weekend zapowiada się obiecująco. Bawię się w piątek, bo pracuję w sobotę, żeby mógł bawić się Ktoś inny 🙂 Ktoś ważny-  Coroczny Bal Krwiodawców już za chwilę! 🙂

Bardzo trudna i ważna dla mnie sprawa, w której serce walczyło z rozumem ruszyła z miejsca. W dobrym i jedynym słusznym kierunku.  Ktoś kto się tym zajmuje jest prawdziwym Aniołem.

A wśród tych wszystkich wspaniałości – kontrolne USG pooperacyjne wyszło bez zarzutu! Ogromny ciężar dotyczący podjętej decyzji odnośnie leczenia spadł mi z barków. I mimo konfliktów z tamosiem- poczułam do niego jakąś większą sympatię.

Czasem jest trudno
i źle,
smutno
i przerażająco.

Ale i tak : życie może być piękne! Warunek jest jeden: trzeba na nie spojrzeć z odpowiedniej perspektywy!