Zdarzyło się…

…wiele rzeczy w minionym tygodniu.
Takich, na  których myśl jeży mi się włos na głowie.

Z jeszcze większym przerażeniem obserwuje,
jak brakuje w naszym państwie instrumentów
do chronienia ofiar przemocy.
Tym bardziej irytuje mnie fakt,
że istnieją paragrafy na pijanych rowerzystów,
którzy wypełniają po brzegi polskie więzienia,
a nie istnieją na domowych katów wykańczających psychicznie swoje ofiary!

Trudno mi wyobrazić sobie taki stan,
w którym boisz się postawić nogę za próg swojego domu,
spokojnie przespać noc,
wreszcie odejść.

Może gdyby państwo sprawniej karało takich zwyrodnialców,
szybciej separowało od ofiar,
zamiast zmuszać ich do trwania w takim stanie,
albo ucieczki z własnych domów,
więcej osób byłoby skłonnych zmienić swoje życie,
na lepsze,
wolne od kata,
na które przecież zasługują.

Niestety…
I wkurza mnie ta ślepa uliczka, z której trudno znaleźć wyjście…

***************

A oprócz tego fejsbuczek przypomniał mi dzisiaj moje ubiegłoroczne pląsy po Orlej Perci.
W tym roku ta przyjemność mnie ominęła.
A szkoda!

Nie pozostało mi nic innego jak zaplanować coś podobnego na przyszły rok 🙂