Ten stan…

Wróciłam do domu po pracy.
Zmęczona.
Ciało i umysł dają mi ostatnio nieco w kość.

Nalałam wody do wanny.
Zapaliłam świeczki,
zanurzyłam uszy w wodzie,
rozluźniłam mięśnie.

Robicie tak czasem?

Woda pięknie przewodzi dźwięk.

Intensywniej odczuwasz bicie swojego serca.
Pewnie gdyby się człowiek mocno skupił i wsłuchał w siebie
można byłoby usłyszeć z jaką mocą krew płynie w żyłach.

Słychać tuptanie domowników,
słychać, że dom tętni życiem.

Lubię ten stan.
Lubię gdy jest nieprzerywany przez pęd, do którego zostałam wtłoczona.
Szkoda, że nie może trwać choćby sekundy dłużej..