Niezaprzeczalnie Ktoś nade mną czuwa.
Może ma jakiś rozbudowany plan wobec mnie?

Niezaprzeczalnie bardzo Mu w tym pomagam.

Pilnuję się,
pilnuję terminów, w których mam się zgłosić na badania,
jeśli coś mnie zaniepokoi  drążę temat i pytam,
walczę gdy wiem, że są inne metody leczenia niż tylko schematy wyuczone przez niektórych lekarzy w latach 80-tych, którzy nie mają chęci poszerzenia swojej wiedzy utrzymując się na powierzchni tylko dzięki dawno wyrobionej marce,
na każdą wizytę idę przygotowana – wiem o co zapytać, rozumiem o czym do mnie mówią spece od medycyny.

Jestem szczęściarą!

Ale to szczęście nie jest mi dane ot tak.
Każdego dnia pomagam mu z całych sił,
nie zrzucam wszystkiego na jego barki,
bo nie uważam, że wszystko mi się NALEŻY!

Kiedy dostałam diagnozę „na twarz”,
uświadomiłam sobie jak niewiele brakowało
i byłabym w zupełnie innym miejscu.
Teraz nie myślę już o tym ,co by było gdybym odpuściła,
nie zaufała swojej intuicji, która rzadko mnie zawodzi.
Uspokoiłam się.
Ale muszę przyznać, że chwilę po odebraniu wyników
właśnie takie myśli wypełniły moją głowę.

Jak napisałam poprzednio:
zawsze mogło być lepiej – mogło być też gorzej!
Gdy pomyślę jak dużo gorzej,
z jeszcze większym przekonaniem mogę powtórzyć:

Jestem szczęściarą!

Ty też powinnaś pomóc swojemu szczęściu.
Badaj się!