Tak mi się zrymowało 😉

Torba szpitalna spakowana- pilnuje drzwi wyjściowych.
Żebym przypadkiem jutro o niej nie zapomniała.

Przeanalizowałam tysiące scenariuszy,
które niestrudzenie reżyserowała moja głowa.
I tylko jeden wydaje się być  możliwy i prawdopodobny…
ten , który kończy się happy endem.
Guzek od dawna jest pod kontrolą lekarzy,
jestem przekonana, że niczego nie przeoczyliśmy,
nic nie rośnie w nim, pod nim, nad nim,
tylko ciało chciało sobie ze mnie na chwilę zażartować.

Dobrze, że poukładałam to sobie w głowie na czas.
W przeciwnym razie musiałabym przełożyć termin zabiegu! 😉

Wierzę, że pozytywne myślenie i dobre nastawienie
wiele mogą zdziałać na sali operacyjnej.
Może nie załatwią wszystkiego,
nie zaczarują rzeczywistości,
nie sprawią, że los potoczy się inaczej niż miał,
ale w każdej sytuacji dadzą nam lepszą pozycję wyjściową na starcie.

Trzymajcie kciuki, żeby NFZ zafundował pobyt wart co najmniej 5-ciu gwiazdek,
a Pani Doktor zachowała nieskazitelny wygląd mojego biustu.
W końcu kupiłam biustonosz, na który wydałam kupę kasy
i szkoda by go było teraz schować do szuflady! 😉