Zaczęłam urlop.
I nawet nie zauważyłam, że to już!
Nie było ogłoszenia na fejsie,
radosnych podskoków,
ani fali entuzjazmu.
Byłam na to zbyt zmęczona…

*************
Na dwa dni przed wyjazdem udało nam się ogarnąć większość rzeczy.
Mamy już bilety do stolicy,
samochód,
kilka map
i bilet na samolot.
Dziecko prawie naprawione.

Reszta….mhm….reszta planu będzie się tworzyć na bieżąco , w zależności od potrzeb i możliwości 🙂

Z każdym rokiem organizacja naszych wyjazdów przebiega coraz bardziej chaotycznie, a mimo to JEST PIĘKNIE! 🙂

***********

Dzisiaj miałyśmy z Idzią babski dzień.
Zostałyśmy same na włościach,
M. chałturzy w Kazimierzu.

Żeby nie było tak uroczo, od wczoraj łazi za mną migrena.
Do urzygu…!

Widząc mój stan, Córa zrobiła mi okład na głowę z namoczonej chusteczki i kazała iść spać…
Kochana!
W każdy zdaniu,
ruchu,
czynie,
namacalnie widać jak dorasta,
jak staje się coraz bardziej dojrzała.

Zachłannie kradnę każdą chwilę, w której jeszcze chce się do mnie przytulać,
siadać mi na kolanach,
snuć łóżkowonocne dyskusje…

Chwilo trwaj!