Zrobiłam ostatnio przegląd kobiecych atrybutów.
Moja onkolog, bez owijania w bawełnę, ale z należytą empatią oświadczyła, że dopieszczana przez moje szalejące hormony hodowla już jej się nie podoba.
Zaprosiła mnie serdecznie na wizytę w szpitalu, w celu pobrania próbek do oglądu pod mikroskopem.
Dzięki jej zaangażowaniu w moją sprawę wizytę mam już 25 maja…tego roku…i to w ramach funduszu!!!!
Ach ten 13 w piątek! 😉

Nic złego się tam raczej nie dzieje,
ale jeśli przypuszczenia się potwierdzą trzeba będzie ciąć.
A jak ciąć to wysłać na histopatologię.
A wysłanie na histopatologię wiąże się z czekaniem.
A wszyscy już wiedzą, że cierpliwa to ja nie jestem i czekać nie lubię.

Odrywając więc głowę od zołzowatych myśli poszłam z Córką ukulturalniać się podczas Nocy Bibliotek .
Przyjemnie spędziłyśmy czas słuchając koncertu chóru i grając z innymi ukulturniającymi się w planszówki. Całą górę planszówek!
I jeden, dodatkowy wniosek mi się nasunął.
Nadal jestem niekwestionowanym mistrzem Dobble!! 🙂

Miłego weekendu!