Jedziemy z Córą i M. na popołudniową herbatkę do cioci.
Oprócz świeżo zaparzonego napoju stoją babeczki.
Córa się wierci, aż w końcu teatralnym szeptem mówi:
C: Mamo, no kiedy to jedzenie będzie?!?
Pu: Córciu, nie przyjechaliśmy tu na obiad, przed chwilą jadłaś w domu, poczekaj, kolację zjesz po powrocie.
C: Ale jestem głodna!!! Nie wytrzymam!!
Widząc to Tut kiwa nieznacznie głową nawołując Córcię:
C:Wiem, chcesz porozmawiać!
Tut: tak, chodź!
C: Wiem, co chcesz powiedzieć- żebym poczekała! – odpowiada Pierworodna, nie schodząc z bezpiecznych kolan Babu.

I jak tu dyskutować, skoro ona już wszystko wie?! 🙂

********

Odwiedzam dzisiaj mojego ulubionego neurobożka. Wchodzę do gabinetu z szerokim uśmiechem – w końcu mam ambitny plan, który wymaga nieco gimnastyki.
ja: Jak tam Panie doktorze, gdzie Pan był gdy zaniemogłam, musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby wreszcie umówić się na wizytę! 🙂
N: Miałem kilka szkoleń, nie było mnie ostatnio. Czego potrzeba?
ja: całą litanię przygotowałam! –  tu wymieniam długą listę moich potrzeb, między innymi zaświadczenie dla lekarza Medycyny Pracy o ukończeniu leczenia i mojej zdolności.
N: Mmmm… zaświadczenie? – Tu Doktorek znacząco zawiesza głos.
ja: no tak, to w międzyczasie jak Pan będzie wypisywał to proszę mi opowiedzieć o tej ostatniej wizycie w Nepalu, też mam zamiar kiedyś się tam wybrać…


Eh…jak dobrze znać „słabostki” rozmówcy! 🙂

*********

Córa wraca z przedszkola. Z wypiętą jak paw piersią oznajmia:
C: mamo, mamo, ułożyłam super piosenkę o wiośnie. Wszystkim w przedszkolu się podobała!
ja: Świetnie, to zaśpiewaj mi proszę, jestem bardzo ciekawa!
C: nie mogę! Mam tremę sceniczną przed tobą!


*********


Miłego weekendu!! 🙂