Dzisiaj jest TEN dzień

Nie odespałam jeszcze weekendu.

Brak snu potęguje uczucie poddenerwowania.
Unikam kontaktu z M. i Córą, żeby nie wyładować przypadkiem na nich napięcia.
Nie do końca mi się to udaje.
Trochę pudru,
kreska na oku,
rzęsy w tuszu,
kolorowa chustka na szyję,
wychodzę.
Dzisiaj jest ten dzień, w którym odwiedzam kolorowe ściany i pergaminowe twarze pacjentów.
Jedyny dzień w miesiącu, który z taką determinacją przypomina mi, że licho nie śpi, a cisza, czasem zwiastuje burzę.
Bez zbędnej zwłoki przemieszczam się korytarzami, między gabinetami, zdaję relację, mierzę ciśnienie, oddaję nieco krwi, biorę przygotowaną dla mnie dawkę leku i pędem wybiegam na zewnątrz.
Już po wszystkim…
Na dworze uśmiechnięci ludzie wystawiają łeb do mocno grzejącego słońca.
Dołączam do nich.
Wygodnie ułożona w fotelu, na balkonie , obserwuję kolorowe bańki mydlane błąkające się wokół mnie.
Trochę boję się dotknąć, żeby nie pękły…