Dzisiaj,gwiazdor lubelskiej medycyny, Doktor Z. postanowił połechtać swój geniusz i zaprosił mnie na konsultację w celu oceny moich postępów po rehabilitacji.

I tu się Doktorek zdziwi, bo ….

Nawet nie drgnęłam z miejsca.
Ba! Mam wrażenie, że zrobiłam kilka kroków do tyłu!

Kręguś zaparł się i postanowił nie dać się wyrehabilitować.
Strzela i trzeszczy, drażniąc wszelkie wypustki nerwowe przy próbie siedzenia.

Dlatego…
Gości przyjmuję na leżąco,
a u znajomych goszczę się w pozycji półleżącej.
Koniecznie w towarzystwie elektrycznej poduszki i Zaldiaru łykanego bez opamiętania.
Jak przystało na Królową Dyskopatii!

Nic to jednak, bo opracowałam plan  zmobilizowania Doktorka Z. do bardziej twórczych działań.
Niechaj mu się unaoczni cel i niech go nie traci z pola widzenia, bo czasu coraz mniej, a via ferraty czekać nie będą!

Hej Doc! Niezbyt podoba mi się mój obecny stan. Plan jest taki!

 

W kwietniu jadę się nieco rozgrzać, złapać kondycję!

 

W czerwcu jadę  podbijać Dolomity!
Lepiej tryskaj pomysłami!
Od czego zaczniemy??