Wyliczanka

Siedzę na korytarzu.
Czekam na wizytę kontrolną u lekarza.
Mam dużo czasu, bo ten się spóźnia.

Obserwuję ludzi, dużo ich…
Siedzą z wzrokiem wlepionym w podłogę,
z pustym spojrzeniem,
pergaminową twarzą,
strachem w sercu,
niepewnością wypisaną na twarzy.

Cały ten szary obrazek przełamują kolorowe ściany nowego budynku COZL.

Koncentruję na nich wzrok, żeby odbić się na chwilę od tej szarości.

Czekam….
dołącza do mnie moja koleżanka.
Też ma dzisiaj kontrolną wizytę i comiesięczny zastrzyk,
też właścicielka skorupiaka.

Siedzimy już we dwie,
plotkujemy jakbyśmy były w kawiarni,a nie na szpitalnym korytarzu.
Jakby nas to nie dotyczyło…

Czekamy….
dołącza kolejna nasza koleżanka z pracy,
też ma dzisiaj wizytę kontrolną i wlew,
też właścicielka skorupiaka.

Siedzimy już we trzy…
A mogę wymienić nas więcej,
choćby tylko z mojej pracy.

Wszędzie go pełno,
przerażająco pełno.

Misternie utkaną radość z moich dobrych wyników,
zabija strach, że ta wyliczanka ciągle trwa….