Lubicie?

Ja bardzo! Choć sama wolę zaskakiwać lubię też bywać zaskakiwana.

Tak właśnie było wczoraj.

Zaczęło się co prawda od falstartu, aż mi głupio z tym do dzisiaj.

Rano M. obudził mnie serwując śniadanie do łóżka. Zapowiedział, że zorganizował dla nas wypad na basen. Mi to zrobi dobrze na kręgosłup, Córa od dawna domaga się pływania, więc spędzimy miło kilka chwil.
Niestety wstałam z bólem głowy. Zazwyczaj wtedy jestem strasznie wyczulona na zapachy. Uroki basenu przyćmiła mi moja wizja bliskich spotkań z toaletą w związku z zapachem chloru.
Z miną męczennicy podniosłam się z łóżka, zapakowałam swój szanowny zad do samochodu i ruszyliśmy w drogę.

I nie  żałuję!

Za zaproszeniem na basen krył się cały dzień w SPA. 🙂

Popluskaliśmy się w wodzie. Moje niezmordowane dziecko siedziało tam prawie 4 godziny i ledwo dała się wyciągnąć z wody. Kartą przetargową stało się jedzenie 🙂
W ramach relaksu zostałam wymasowana, skorzystałam też z zabiegów pielęgnacyjnych u kosmetyczki, a późnym popołudniem M. zabrał nas na obiad.

Zazwyczaj wolę wypady w góry, a samą atrakcją jest dla mnie przejście szlakiem, ale od dawna marudziłam o „burżujskim”, jak na nas, wypadzie do SPA.

Cudowanie było się tak na chwilę oderwać od chwilowo szarej rzeczywistości i przed ciężkim tygodniem.

Pomysłowość M. i pudełka z marzeniami działa cuda:)

Zrelaksowana i wypoczęta ruszam na kolejną konsultacje z Mądrymi Głowami!
Niech i oni mają swój mały wkład w cud!