…ale zgrzyty zębami- owszem.

Pan Złota Rączka od ciała – dzisiaj
zginał,
przeginał,
wyginał,
ściskał,
naciskał,
obracał,
skręcał,
masował,
wyciągał,
rozciągał,
na koniec poraził prądem i zaprosił na jutro.

Urocze!

Może gdyby nie zaostrzony stan i kruche kości nie czułabym się teraz jak mop wyciągnięty z setnego wirowania w pralce!

Nie ma co gdybać. 


Na pocieszenie wyczarowałam sobie blok czekoladowy!