Moje przedłużające się pobyty w domu zazwyczaj kończą się nowymi odkryciami!
Hamulec, który narzuciło mi życie dobrze działa i sprzyja różnym refleksjom.

Od jakiegoś czasu nie mogę się nadziwić umiejętnościom mojej Córci!
Jak to jest, że jednego dnia dziecko nie odróżnia liter, drugiego głoskuje wyrazy trzy literowe, trzeciego jest w stanie przeliterować kaloryfer, a czwartego czyta tytuły książek stojących na półce?!?
Niby jestem cały czas z nią, bacznie się przyglądam, obserwuję, a jednak mam wrażenie, że to zadziało się tak szybko…umknęło mi!
No i trzeba uważać na to co się czyta 😉 Bo teraz wszystko wzbudza jej ciekawość i nieskończoną liczbę pytań 🙂

Co jeszcze podsunęła mi dzisiaj moja głowa?
Nie lubię korporacji. Męczy mnie. Nie widzę sensu w tym wyścigu, a skoro nie chcę się ścigać…to nie powinnam pracować w korpo.
Są i dobre strony – uwielbiam charakter mojej pracy, mój zespół, prywatną opiekę medyczną, dzięki której wiele rzeczy mogę załatwić nie stojąc w kilkumiesięcznych kolejkach do specjalisty, ale czasami to nie wystarcza, I tak jak dziś, zupełnie bez jakiegoś szczególnego powodu, chciałabym za sobą zatrzasnąć te drzwi, zapomnieć o tym, że za coś trzeba robić zakupy i odetchnąć.
Żałuję, że tak nie potrafię, za to znam bardzo dobrze takich, którzy robią to bez mrugnięcia okiem…

Chyba się starzeję…

I jeszcze obserwuję, że samopoczucie bardzo wolno idzie ku lepszemu…