…przede wszystkim sobą,
ale też kulinarnie.

Od dłuższego czasu w naszej kuchni niepodzielnie rządzi M.
Muszę przyznać, że jako nadworny kucharz naszej rodziny wyrobił się,
a potrawy przygotowywane przez Niego mają mistrzowski smak.

Czasem jednak przypominam sobie o przyjemności gotowania dla innych
i odbieram M. władzę.
Dzisiaj ja gotuję…przynajmniej częściowo 🙂

Zaserwowałam rodzince krem brokułowo- paprykowy własnego pomysłu z chrupką tortillą posypaną ziołami, a na deser pokusiłam się o zrobienie kokosowego sernika z malinową polewą.

O ile zupa wyszła pyszna, o tyle sernik skutecznie trzyma mnie w emocjach.
W napięciu obserwuję jak się piecze i z przerażeniem stwierdzam…..że część masy serowej wypłynęła przez nieszczelną blaszkę….

eh, nad umiejętnością pieczenia ciast muszę jeszcze trochę popracować!

Repo , udzielisz korepetycji????

*********************************

AKTUALIZACJA:

Spróbowaliśmy, żyjemy i nawet nam smakowało 😉