Miło tak czasem bezczynnie posiedzieć w domu!
Ile ciekawych zjawisk można zaobserwować.

Moja Córcia weszła właśnie w taki wiek, że kiedy choć przez 5 sekund siedzi bezczynnie i w ciszy zastanawiam się czy aby na pewno jeszcze oddycha! 🙂
Faktem jest, że te 5 sekund trafia się może raz na tydzień i tym sobie tłumaczę mój niepokój w chwilach błogiej ciszy.

Na ogół wszędzie jej pełno.
Cały czas coś mruczy/
śpiewa/
gada/
recytuje/
rapuje/
jojczy ( niepotrzebne w danej chwili skreślić) ,
a do tego koniecznie musi być dodany jakiś ruch ręką/
nogą/
głową/
okiem/
uszami/
ustami ( do wyboru).

Z tego nawijania zawsze wychodzi coś śmiesznego! Kreatywność dzieci nie zna granic,a dzięki temu my rodzice, mamy co wspominać i o czym rozmawiać ze znajomymi, gdy trzeba rozładować atmosferę 🙂

W naszej rodzinie króluje Punia i Tutek. odmian i zdrobnień każdego z tych tworów jest wiele.
Córcia mówi do mnie: Punia, Munia, Mamcia, Pu lub….Pusia 🙂
M. został mianowany: Tutkiem, Tusiem.

„Tutka” ostatnio się wypiera, a ma to związek z pewną historią. Kiedyś męczyła mnie o kupienie setnej zabawki tego samego dnia, więc nieco na odczepnego i w żartach powiedziałam jej, że jak strzelę w totka to kupię.
Następnego dnia nie omieszkała zapytać mnie ” Pu, a jak strzelisz w tutka to kupisz mi też Barbie na motorze?” 
M. nieco zdziwiony pyta „A czemu mama ma strzelić w tutka? Przecież ja jestem tutek.”
Na co dziecko wymijająco odpowiedziało „Już nie mówię na ciebie tutek tylko Tunio? Pu, to jak będzie?” :)))


Słowotworki powstają u nas w ilościach niezliczonych. Zapisuję je w zeszycie i wracam do nich, żeby się nieco pośmiać.

Kościotrąb, kradwat, ból gaga, prawdziwo, somo hapiens, rehalibiltacja , ojga, ojga czerep niesie bojga (?!?), jara jaguara, ondo akanondo (?) to tylko wierzchołek góry lodowej 🙂

A co mówią/mówiły Wasze dzieciaczki?