Co roku, w grudniu ulegam trendowi na wszelkie podsumowania.
Tak trochę rozliczam się z samą sobą i swoimi postanowieniami.

Do podsumowań jeszcze się nie zebrałam, za to po głowie zaczyna mi krążyć lista….

To lista, którą zapisuje na luźnych kartkach, w głowie, w kalendarzu, notatniku…gdzie popadnie.
To lista rzeczy, które chciałabym zrobić w ciągu najbliższego roku!

Kiedyś na podium zawsze było: schudnę 🙂
Ale jakoś trudno było mi się zmotywować, a odkąd choruję to jakoś samo zeszło na…no nie wiem…10 plan?

Teraz spisuję tam rzeczy, które CHCĘ zrobić, a nie powinnam.
Chcę jest zawsze lepszym motywatorem niż powinnam/muszę.

Dobrze mi z tym.
Realizuję jeden punkt,a głowa już myśli i kombinuje jak zrealizować kolejny!
Nie ma czasu na ciągłe myślenie o (s)raku,
na długie rozkminianie o przemijaniu.
Jest działanie.

Działanie…moje ulubione słowo 🙂

W tym roku na pewno na mojej liście znajdzie się
kochaj w czynie i słowie – zdecydowanie powinnam to mówić częściej moim bliskim,
– Hiszpania/Włochy/Grecja- koniecznie we trójkę,
– Muszyna i Bacówka nad Wierchomlą – z tymi samymi ludźmi, z widokiem na góry i z nocnymi pogaduchami o wszystkim i o niczym,
– Wędrówki po Gruzji/Czarnogórze z M.,
– lot paralotnią,
– więcej czasu dla Przyjaciół,
– płyta dla Mamy…

Pomysłów mam wiele. Los jest jednak przewrotny. Biorę pod uwagę, że nie wszystko może się udać. A właściwie to nawet nie musi. Będę szczęśliwa, jak uda mi się zrealizować choć jeden punkt.

Na szczęście nikt nie może zabronić mi chcieć …i wierzyć 🙂

 

postanowienia noworoczne

Postanowienia