Bardzo długi weekend 🙂

Moje dziecko nie uznaje zmiany czasu, a więc zgodnie z przewidywaniami punktualnie o 6:45 stanęła nad naszym łóżkiem domagając się śniadania!
Na nic się zdały wszelkie próby negocjacji i przekupstwa.
Nie zadziałał też Danio – ten jest chyba na małego głoda ( jak głosi reklama)- widocznie ten Córci był nieco większy.

Zatem od wczesnego poranka podziwiamy świat!
Na dobre wyszło, bo mieliśmy ochotę na bardzo intensywno – przytulasty  weekend we trójkę!

Co się zatem działo?
Z racji panoszących się po naszych organizmach wirusach sobotę spędziliśmy w domu.
Wyobraźnia mojego dziecka nie zna granic, więc graliśmy w „udane makao”, „wojnę”, wcielaliśmy się w detektywów i głoskowaliśmy ( to zadanie od Pani przedszkolanki, a Córcia mocno wzięła je sobie do serca).

Wieczorem zgłębialiśmy tajniki inwestycji grając w CashFlow!
Swoją drogą, nie wiem jak to się dzieje, że M. wykładał i wyjaśniał mi zagadnienia związane z przepływami, ROI i innymi niepojętymi dla mnie rzeczami, a teraz przegrywa ze mną z kretesem 🙂 Może to fuks, albo przyrost szarych komórek w obszarze inwestowania :))

Dzisiaj nie mogliśmy się oprzeć pokusie spaceru! Słońce za oknem, las w pobliżu, niezliczona ilość kolorów.
Wszyscy z aparatami w rękach ruszyliśmy utrwalać najpiękniejsze chwile tej jesieni!
Córcia mocno wczuła się w rolę fotografa. Mamy więc na zdjęciach grzyby wszelkiej maści, liście, korę drzew, bliżej nieokreślone rozmazane postacie ( być może to ja i M.) i wiele innych rzeczy, które trudno jednoznacznie zidentyfikować 🙂

Zdecydowanie tego mi było trzeba!
 Energetyczny kopniak na najbliższy tydzień zaliczony!

A tu jeszcze kilka zdjęć jesieni na Lubelszczyźnie:)

Lublin

Lublin
Lublin