Jak dobrze być w domu…

…i nie mam tu na myśli czterech ścian mojego blokowiska.

Mój dom jest tam, gdzie są bliscy mi ludzie.

Po kilku spędzonych samotnie nocach w hotelu cieszę się, że wreszcie mogę się przytulić do Córci i schować w ramionach M.

Zauważyłam, że kiedy jestem sama nie mogę spać. Włącza mi się jakaś funkcja czuwania. Jakbym się bała, że coś mi się stanie i nikt nie będzie mógł mi pomóc.
Śmieszne…bo przecież w takim momencie sama pewnie też niewiele zdziałam.

W domu śpię spokojnie.
Wiem, że M. czuwa, nie pozwoli, by stało mi się coś złego, obroni, uratuje…
W domu czuję się bezpiecznie, nic mi nie grozi.
To moja fosa, mój mur oddzielający mnie od złych zdarzeń, złych wspomnień, złych rzeczy…
W domu ładuję akumulatory, nabieram mocy, chęci, siły…
I w domu umacniam się w przekonaniu, że mogę wszystko, że dam radę!

Dobrze być w domu…..

dobrze być w domu