Wahanie

O tym, że niezbadane są wyroki NFZ-u już pisałam.

Sprawa tym bardziej mnie nurtuje im bardziej zbliża się termin złożenia wniosku o dofinansowanie leczenia. Moje półroczne Eldorado dobiegło końca i właśnie jestem w trakcie przeglądu swojego wnętrza.

Pierwsze wyniki badań już mam….i tu pojawia się nurtujące pytanie :cieszyć się czy martwić?

Czujne oko radiologa wypatrzyło zmiany w moich kościach. Jedna jest odrobinę mniejsza, druga, od ostatniego badania nie drgnęła ani o milimetr.
Z mojego punktu widzenia sama radość. Choroba nie postępuje, a zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że powoli się wycofuje! Obawiam się jednak, że NFZ nie podzieli mojej radości.

Bo czy to, że wynik jest nieco lepszy będzie wystarczającym dowodem dla NFZ-u, że leczenie działa? A może okaże się, że taki postęp ich nie satysfakcjonuje i stwierdzą, że nie ma sensu dalej we mnie inwestować. A może wynik powinien być zdecydowanie gorszy od poprzedniego, żeby wzbudził w nich jakieś emocje, choćby to była litość.

Cóż, niezbadane są wyroki NFZ-u, więc póki co staram się odsuwać złe myśli od siebie. W końcu samym myśleniem wiele nie zdziałam! Czekam na wtorkową wizytę w COZL i zaciskam kciuki, żeby spełnić oczekiwania szanownych urzędników…

leczenie nowotworu złośliwego