Tak daleko jak nogi poniosą…

Skończyłam pakowanie!

Zmęczona, ale podekscytowana czekam na jutrzejszy poranny autobus, który zawiezie mnie w magiczne miejsce.

Podróż dobra na wszystko! Przynajmniej dla mnie!

Kiedy wszystko idzie źle, świat wali się na łeb, pakuję plecak i jadę. Dobrze, że M. nie daje się długo prosić 🙂

Nie muszę jechać daleko. Podróż ma dla mnie wymiar symboliczny. Ważne, żeby choć na chwilę oderwać się od miejsca, w którym dużo się dzieje, niekoniecznie dobrego.

Nabieram wtedy dystansu, oczyszczam głowę z tysięcy krzyczących do mnie myśli, wyciszam, a kiedy wracam zazwyczaj udaje mi się spojrzeć na problem z innej perspektywy i podjąć jakąś decyzję.

Przede mną kilka cięższych dni, trochę stresu, oczekiwania. Ale zajmę się tym dopiero po powrocie. W moim plecaku nie ma miejsca na złe myśli…

ładowanie akumulatorów