Małe przyjemności

A co?!

Tydzień był kiepski, więc postanowiłam odczarować rzeczywistość!

Pozazdrościłam niektórym i na szybko – aczkolwiek sprawdzając referencje- znalazłam fryzjera, bo mój ukochany,sprawdzony, zaufany włóczy się gdzieś po Turcji.

Kolor odświeżony, najrudziejszy z rudych, końcówki w jednym kawałku, a nie w trzech – mogę spokojnie wracać do leżakowania!

Ponieważ przypomniała sobie o mnie moja dyskopatia i nie daje za wygraną całą dzisiejszą moc poświęciłam na siedzenie u fryzjera, resztę dnia spędzę w pozycji leżącej :/

Ale ponieważ dziś postanowiłam być bezwzględną niepoprawną optymistką to znalazłam też dobre strony tej sytuacji : tym razem zamiast białego sufitu będę oglądać ( mam nadzieję) błękitne niebo :))) Lato nie odchodź!

Jadę na wieś!

W tym stanie małej euforii nawet gorączkowe wyczekiwanie na decyzję NFZ-u mi nie straszne!

Miłego weekendu!