Kalejdoskop

Kiedy byłam dzieckiem lubiłam oglądać te małe szkiełka, obracać tubą i tworzyć kolorowe obrazy z małych fragmentów. Fascynowała mnie ilość kombinacji, układy figur, które zawsze tworzyły jakiś spójny obraz.

Ten kalejdoskop towarzyszy mi przez cały czas. Co chwilę patrzę przez niego na moje życie…
obracam,
dopasowuje,
szukam najlepszych opcji,
czasem się zachwycam tym co widzę,
fascynuje, że taki rozbitek jak ja, mimo wszystko potrafi zebrać różne składowe z życiorysu i stworzyć z tego fajny obrazek

Ale nie dzisiaj….

Taki moment, taka chwila, w której nic do siebie nie pasuje, nic się nie zgadza, jakbym pogubiła kawałki układanki, bez których obraz nie powstanie…

Tyle we mnie sprzeczności
Tyle determinacji i jej braku
Tyle motywacji i zdemotywowania
Tyle siły i słabości
Tyle akceptacji  i totalnego buntu…

Mój kalejdoskop ma jakiś filtr, który łagodzi moje kanty, szlifuje brzegi, dopasowuje, nagina i w końcu tworzy całość.

Ale dzisiaj się zepsuł, a ja bardzo chcę żeby znów zadziałał.

autor Robert Toczewski