Co za tydzień?!

Wnioskuję, że ilość pecha jakiego doświadczyłam w ciągu ostatnich kilku dni powinna wystarczyć na najbliższe kilka miesięcy!

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn nie dostanę premii mimo, że ryłam przez dwa miesiące jak wół – ale przez jeden byłam na zwolnieniu ( zapewne chciałam sobie zrobić dodatkowe wakacje)! Co tam zaangażowanie? Wyrobienie wyników lepszych niż niektórzy zrobili w 3 miesiące! Po co docenić pracownika, skoro jest okazja, żeby na nim zaoszczędzić?!

Musiałam zrobić masę bezsensownych badań, bo mój lekarz „zapomniał” ustalić jakie szanowny NFZ będzie miał wymagania wobec mojej osoby! W związku z tym wniosek o dofinansowanie leczenia zostanie złożony bardzo późno i z dużym prawdopodobieństwem w tym miesiącu skutecznie pozbędę się oszczędności, bo szansa na szybką odpowiedź jest marna. Choć… nadzieja umiera ostatnia i tego się trzymam!

A na koniec mój kręgosłup postanowił dać mi nauczkę i przypomnieć, że wcale nie jestem panem swojego losu! Za bardzo poczułam wolność, za szybo chciałam chodzić, za dużo siedzieć, a i jeszcze Dziecię wziąć na ręce..więc  mam nauczkę. Znowu oglądam świat z pozycji leżącej…Oby tylko krócej niż ostatnio!

OJ…Zła jestem!