Gdyby ludzie wiedzieli, że jutra nie będzie czy nadal marnowali by czas na kłótnie, wojny, nic nie wnoszące w życie przyjaźnie?

Gdyby ludzie wiedzieli, że jutra nie będzie czy nadal żyliby tak jakby nikogo ,ani niczego nie było poza nimi, jak gdyby byli bogami świata, jak gdyby śmierci nie było?
A gdybym ja wiedziała, że jutra nie będzie czy nadal szukałabym szczęścia w wielkich rzeczach zamiast odkrywać go w małych?
Z jednej strony dobrze jest żyć z tą niewiedzą, ale z doświadczenia wiem, że uświadomienie sobie, że następnego dnia może nie być pozwala mi żyć pełniej. Bardziej doceniam, smakuję świat. Głębiej oddycham, wyraźniej widzę, intensywniej odczuwam. Nie tracę czasu na bezsensowne spory, nie oczekuję wielkich zmian, bo już wiem, że małe znaczą więcej. Nie angażuje się w relacje z ludźmi, którzy z mojego życia uczynili sensację i karmią się nią, żeby poczuć się lepiej.
Życie z taką świadomością to ogromny ciężar, ale dzięki niemu jestem przekonana, że wycisnę z niego co się da.
Niewiedza też miała swoje dobre strony – spokój ducha, beztroskę, ale przede wszystkim płytkość istnienia.
Gdybym mogła teraz wybrać życie w niewiedzy i z pełną świadomością jego kruchości to zdecydowanie wybrałabym to drugie. Ciągle żałuję, że ta wiedza przyszła tak późno. Może i okoliczności, w których ją nabyłam słabe, ale efekty, które teraz obserwuję są ogromne. I zdecydowanie na plus! I za to muszę podziękować Rakeli…co za paradoks?! Dziękuję za życie jego wrogowi…

A jaki wariant Ty wybierzesz? „Nieśmiertelność” czy świadomość, że życie jest tylko jedno?

jak być szczęśliwym