Wyzwania!

Dwa dni temu dostałam zlecenie przeprowadzenia trzytygodniowego szkolenia dla nowej grupy.
To nic, że to typowe twarde szkolenie systemowo – produktowe ( nie koniecznie to mój ulubiony rodzaj szkoleń), to nic, że zaczyna się za tydzień, a trzeba stworzyć co najmniej kilkanaście profili klientów, to nic, że na ogarnięcie tematu  mam 2 dni ( i to po twardych negocjacjach). Nic to w porównaniu z tym, że nigdy takiego szkolenia nie prowadziłam i pod względem technicznym nie mam o nim zielonego pojęcia!

W pierwszym odruchu ciało mówi „Nie”, a żołądek zaciska się do granic możliwości. Po głowie kołaczą myśli- to olbrzymia odpowiedzialność, finansowa również, nie ogarniesz tego!

Ale….wracam do A Ty znajdziesz sposób czy powód? i włącza mi się opcja działanie!
Jasne, że znajdę wiele powodów, żeby tego nie zrobić, zrzucić na kogoś innego i pozostać w swojej strefie komfortu, ale co z tego? Dalej będę tkwiła w tym samym miejscu!

Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała czegoś nowego!

W głowie powstał już plan działania, ale przede wszystkim myśl : Dam radę! Strach ustępuje miejsca ekscytacji, a głowa wypełnia się pomysłami na uatrakcyjnienie nudnych ,merytorycznych wykładów!
Opuszczam strefę komfortu i pewnie przez jakiś czas nie będę się czuła zbyt pewnie w nowej sytuacji, ale przecież za każdym razem kiedy próbuję czegoś nowego muszę oswoić się z nową rzeczywistością. Doświadczenie mówi mi jednak, że satysfakcja z takiego działania gwarantowana! I nawet jeśli nadal nie zmienię zdania na temat twardych szkoleń to przynajmniej spróbuję czegoś nowego i doświadczę na własnej skórze!

Mam tylko nadzieję, że mój Warszawski Doktorek nie przypomni sobie o mnie i w najbliższym czasie nie znajdzie dla mnie miejsca na stole chirurgicznym 🙂

Wyzwanie – start!

yes I can