Relaksuje się.
Wczoraj kiedy wyszłam z pracy poczułam jak schodzi ze mnie napięcie z całego tygodnia…i jedyna rzecz, o której marzyłam to spanie.
Dzisiaj już nieco zregenerowana napawam się ciszą wsi. Nie trzeba daleko wyjeżdżać, czasem wystarczy 15 km, żeby wyciszyć ciało, zwolnić gonitwę myśli i naładować baterie.
Kiedyś nie umiałam się „wyłączyć”, myśli uparcie krążyły wokół bieżących problemów. Teraz uczę się odcinać choćby na chwilę od rzeczywistości i przenoszę się do mojej oazy spokoju. Nie zawsze mi to wychodzi, ale coraz częściej.

A spokój, który czuję dzisiaj…niech trwa…

wakacje na wsi

wakacje na wsi

wakacje na wsi