Ruszyłam z kopyta!

Szkolenie, o którym pisałam w Wyzwania i którego tak się obawiałam wystartowało dzisiaj!

Okazuje się, że strach ma naprawdę wielkie oczy….ale tylko w bajkach! 🙂
Grupa ludzi, która trafiła na to szkolenie – rewelacyjna. Chętni do pracy, zaangażowani, pojętni, ambitni, entuzjastycznie nastawieni. Z takimi ludźmi- bez względu na to w jakim dzisiaj jesteś nastroju- chce się pracować! Ta skumulowana w nich energia skutecznie mnie zaraziła i pobudziła szare komórki do działania i wprowadzania kolejnych modyfikacji planu 🙂
Wspominałam kiedyś, że  nie lubię nudnych, jednostronnych wykładów- u mnie musi się coś dziać. I taki właśnie postawiłam sobie cel!

Zysk będzie potrójny:
1) Nowi pracownicy nie będą przysypiać – nie będzie kiedy 🙂
2) Ja odwrócę swoją uwagę od stresu wywołanego nowym wyzwaniem i odpowiedzialnością za jego realizację – całą energię skoncentruję na wymyślaniu jak teorię przełożyć na ćwiczenia praktyczne.
3) Opracowane teraz pomysły będą jak znalazł w przypadku kolejnych takich szalonych zleceń!

Coś czuję, że takich wyzwań w najbliższym czasie będzie więcej. Skoro udało mi się wyjść z mojej strefy komfortu, opanować pierwszy stres to być może kolejne takie zadania nie będą już tak straszne, a zamiast strachu przed ich realizacją poczuję wyłącznie ekscytację?

W każdym razie warto było zrobić ten krok, bo co prawda zadanie jeszcze nie wykonane do końca,ale już czuję satysfakcję! 🙂

jak się zmotywować do działania