Dziś też wyszłam uśmiechnięta…

Rzadko zdarza mi się wyjść z gabinetu lekarza z uśmiechem. Przez 8 lat współbytowania z Rakelą takie razy mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
Za to zawsze sobie taką wymarzoną wizytę wizualizowałam, mając nadzieję, że kiedyś usłyszę ” jest Pani zdrowa! Proszę iść i cieszyć się życiem!”

Cóż… takie słowa jeszcze nie padły, ale dzisiaj wyszłam z gabinetu uśmiechnięta.

Wygrałam małą bitwę. Okazuje się, że nie każda hodowla w moim organizmie ma zamiar pożreć mnie żywcem!

Może i ciągle muszę obserwować, kontrolować, badać, bo mimo wszystko licho nie śpi, to jednak dzisiaj uśmiecham się od ucha do ucha, że jeden balast w mojej i tak pełnej głowie mniej.

Nadal czekam i nadal wierzę, że ktoś kiedyś wypowie to magiczne zdanie o moim zdrowiu, ale póki co cieszę się moim małym szczęściem i ładuję akumulatory na dalszą walkę.

Tak… dzisiaj ja też wyszłam uśmiechnięta….

jak być szczęśliwym