Czasem mniej znaczy więcej!

Nie wiem skąd ten pęd do przeładowywania innych swoimi uczynkami. Łapię się na tym, że chcę dać to i to i jeszcze to i wydaje mi się, że ta druga osoba będzie z tego powodu szczęśliwsza!

Czy aby na pewno? Czy będąc na miejscu tej drugiej osoby czułabym się lepiej?

Od razu przychodzi mi do głowy przykład z zapracowanymi rodzicami, którzy swoją nieobecność w domu rekompensują dziecku kupowaniem mnóstwa zabawek. Biedne dziecko! Nawet jemu w końcu znudzą się zabawki i zatęskni za najzwyklejszym na świecie wspólnym spacerem z mamą i tatą.

W dorosłym życiu też tak mamy. „Wezmę jeszcze nadgodziny, zarobię więcej to wyjedziemy gdzieś” – klasyczny przykład! Okazuje się, że w tym biegu wyjazd i tak nie dochodzi do skutku, bo przecież ucieknie mi szansa na zarobienie jeszcze większych pieniędzy… z którymi koniec końców nie mam co zrobić.

A nie lepiej byłoby pojechać na Mazury pod namiot, ale Razem, zamiast do hotelu w Grecji z opcją all inclusive? Jasne – ta druga opcja też jest super! Boję się tylko, że mogę tak tyrać przez pół życia, żeby na te wczasy zarobić…. a potem nie mieć z kim na nie pojechać, albo odkładać je w nieskończoność, bo zawsze znajdą się inne wydatki, które aktualnie w mojej ocenie będą pilniejsze.

mniej znaczy więcej

Trudno rezygnować z wygody jaką daje all inclusive, ale czy nie ważniejsze są relacje między ludźmi , jakość czasu, który sobie poświęcą niż jakość posiłku serwowanego przez hotelowych kucharzy?

Takie przykłady mogłabym mnożyć. Wiele mogłabym wziąć z własnego życia!

Szkoda, że tak dużo czasu zajęło mi zdanie sobie sprawy, że faktycznie czasem mniej znaczy więcej!
Zwłaszcza w odniesieniu do relacji! Rakela daje niezłą szkołę życia 🙂

W tym skomercjalizowanym świecie wystarczy jeden telefon, by zapewnić sobie rozrywki na cały wieczór. A skoro to takie proste to po co poświęcać swój czas? Po co wkładać wysiłek w przygotowanie czegoś własnymi rękami skoro co drugi billboard zaprasza nas do skorzystania z usług wyspecjalizowanych firm?

Smutne, że tak często wybieramy drogę na skróty zamiast dać coś od siebie, choćby coś drobnego.

Naprawdę – mniej znaczy więcej! Zwłaszcza, że to „mniej” jest tylko pozorne…