Coś się święci…

Jakiś stres mnie złapał. Ścisk w żołądku od kilku dni, spać się nie chce. Mięśnie napinające się wokół kręgosłupa wywołują ból i przypominają, że powinnam nieco zluzować.

Sama nie wiem co stresuje mnie najbardziej…Zbliżająca się wizyta u lekarza, który podejmie decyzję czy ciąć czy nadal utrzymywać hodowlę? Zbliżające się szkolenie, do którego nie przygotowałam się perfekcyjnie, a mój wrodzony perfekcjonizm nie pozwala mi o tym zapomnieć? Jutrzejsza rozmowa z szefową, która tak czy owak wiele zmieni, pytanie tylko czy na lepsze? A może czeka mnie coś jeszcze, co umknęło mojemu oku?

W każdym razie czas wziąć się w garść, oswoić strach, przygotować strategię i nie dać się zaskoczyć.
Jakoś przetrwam ten kiepsko zapowiadający się tydzień z wiarą, że skoro jest dołek to będzie i górka 🙂 A ponieważ lubię wspinaczkę to już na nią pędzę!

Jednak mimo moich zdobywczych zapędów – każde inne wsparcie będzie mile widziane! 🙂

lęk przed nieznanym