Chwile…

…często trwają przez ułamek sekundy, tak, że ludzkie oko nie jest w stanie ich dostrzec. Zostają jednak gdzieś w podświadomości.

Zanim zachorowałam nie przywiązywałam wagi to takich drobnych szczegółów, nie starałam się ich dostrzec, nie uważałam, że mogłyby spełnić jakąś ważną rolę w moim życiu. Skupiałam się tylko na większych wydarzeniach , słowach, sytuacjach, które kreowały mój stan w danym czasie.

Choroba wyostrzyła mój wzrok, słuch, zaczęła te drobne momenty przenosić z podświadomości do świadomości. Teraz te krótkie chwile składam w całość. Jak pająk tkam z nich coraz grubszą sieć, jak murarz buduję wokół siebie mur złożony z drobnych uśmiechów, ciepłych spojrzeń, dotyku dłoni, miłego słowa, niewielkich szczęść.

Ta sieć, ten mur nie pozwala zbyt często przedzierać się złym myślom, skupiać się na trudnych sytuacjach, popadać w smutek. Izoluje od zła! Daje siłę! Podwaja wiarę! Pomaga zwyciężać!

 W pędzie życia trudno złapać te momenty. Wiem jednak, że warto spróbować! Nie wtedy kiedy życie przyciśnie nas do ściany, ale wcześniej! Właśnie po to, by nic ani nikt nie był w stanie zmniejszyć mnie jako człowieka do wielkości małego palca. Właśnie po to, by być SZCZĘŚLIWYM mimo wszystko….

chwile szczęścia