Zaprzyjaźnij się z Rakelą

Jest kilka osób w moim otoczeniu, które nigdy nie zaakceptowały faktu, że w moim życiu pojawiła się nowa, nierozłączna „przyjaciółka”.

Wypierają to ze swojej głowy, nie rozmawiają o tym, o nic nie pytają, nic nie chcą wiedzieć.

M. też do nich należy. Rakela go przerosła. Nie wiem czy nie chce o niej mówić czy po prostu nie potrafi. Nie dopytuje o szczegóły, nie pyta o uczucia, moje emocje, zapomina o wizytach i kontrolnych badaniach. Nie traktuje tego jako wystarczająco ważnego wydarzenia, żeby umieścić go w swoim codziennym grafiku.

Czasem się złoszczę, bo od kilku lat, odkąd Rakela jest ze mną nie mogłam się przy nim rozkleić. Musiałam być twarda. Nie mogłam mówić o swoich uczuciach, o strachu. A teraz już nie potrafię…

Próbuję zrozumieć, czemu tak się boi o tym mówić, czemu unika, czemu nie chce omówić awaryjnego wariantu, na wypadek gdyby przydział szczęścia jaki towarzyszy mi od początku mojej choroby wyczerpał się.

Może boi się bardziej niż ja?

Szkoda, że w całym tym strachu oboje jesteśmy tak samotni….

nowotwór złośliwy