Woda, góry i wiatr we włosach…

Baterie naładowane! I mimo, że czas wrócić do codziennych spraw wciąż nakręcają mnie przeżycia z ostatnich kilkunastu dni!

Nie przygotowaliśmy się do tej podróży! Mapę kupiliśmy w ostatniej chwili, walutę wymienialiśmy tuż przed odlotem, nie zarezerwowaliśmy żadnych noclegów, nawet mieliśmy odmienną wizję miejsc, do których chcemy pojechać, a jednak była to jedna z najwspanialszych przygód jakie mnie spotkały w życiu!

Hiszpania jest piękna, wciąga, za każdym zakrętem odkrywa inny krajobraz, dostarcza bodźców wszystkim zmysłom.

W górach jest cisza. Potęga gór wzbudza respekt i szacunek do otaczającego krajobrazu. Cięgle chcesz iść przed siebie, zobaczyć więcej mimo, że upał daje się we znaki. Ludzie, których spotkaliśmy na szlaku mają w sobie coś szczególnego. Niby nigdy wcześniej ich nie spotkałam, ale czułam jakbym znała ich całe życie. Zawsze gotowi do pomocy, uśmiechnięci mimo zmęczenia, dzielący się wskazówkami dawali poczucie bezpieczeństwa bez względu na sytuacje, w której aktualnie się znajdowaliśmy. Uwielbiam słuchać wiatru w górach, stąpać po sypiących się pod stopami kamieniach! Paradoksalnie odpoczywam mimo wielkiego zmęczenia!

Pireneje

Przyjazd nad morze na początku lekko mnie rozczarował. Tłumy ludzi, miasteczka, w których większość mieszkańców to turyści, krajobraz ociekający komercją. Szanuję tych, którzy lubią w ten sposób spędzać czas, ale ja się w tym nie potrafię odnaleźć. Szybko znaleźliśmy alternatywę. Jak się okazuje, nie jest problemem znalezienie miejsc, w których jest spokojniej, ciszej, w których faktycznie można odpocząć, mieć możliwość wsłuchania się w otaczające dźwięki, zamoczenia stopy w morskiej wodzie czy spaceru po gorącym piasku plaży bez spinania się, że nadepniemy na czyjś ręcznik.

Pireneje

Ta podróż dała mi znacznie więcej niż piękne widoki. Pozwoliła pokonać kolejne bariery, słabości, stanąć na wysokości 2500 m n.p.m. mimo dużych fizycznych utrudnień. Dała mi też cudowny czas z M. Wreszcie mieliśmy możliwość, by ze sobą BYĆ ,a nie tylko przebywać, by wspierać się w trudniejszych momentach, a nie tylko poklepywać po ramieniu, by poczuć się kochanym bez słuchania wyuczonych miłosnych formułek.

Jeśli chcecie zasmakować hiszpańskich widoków bardzo polecam Parc Natural del Cadi- Moixero, szlak z Capdelli do Refugi Colomina – bardzo blisko granicy z Parc National d’ Aiguestorses  (nawet Ci, którzy aktualnie mają słabszą kondycję mogą przejść tę trasę i popodziwiać wysokie Pireneje 🙂 ). Polecam także północną część Costa Brava, zwłaszcza miejscowość El Port de la Selva, gdzie można wspiąć się na wysokość ponad 600 metrów, zobaczyć ruiny zamków i pomyszkować po klasztorze Monasterio de Sant Pere de Rodes. Warto też pojechać na koniec cyplu do Cap de Creus żeby pospacerować po klifach, a przy odrobinię szczęścia popodglądać foki czy delfiny.