Ile wart jest człowiek?

Uczę Córę od początku, że ważniejsze od rzeczy są relacje z drugim człowiekiem. Szkoda, że muszę tego uczyć również dorosłych…

Kolejny rok, kolejne urodziny mojego dziecka i kolejny raz ten sam schemat. Zapraszam jedną stronę rodziny – entuzjazm, radość, uśmiech, zapraszam drugą – i mur! Zawsze znajdzie się tysiąc powodów, dla których nie mogą tego dnia przyjechać. Mistrzowie szukania wymówek.

Co jest w zamian? Obietnica kupienia kolejnej zabawki, przesłania kasy ( której podobno nie mają, bo nie mogą przyjechać! ). Jakby nie rozumieli, że nie to jest najważniejsze. Zabawka szybko się znudzi, a relacja z drugim człowiekiem zostanie na zawsze.

Jaka ta relacja będzie? Taka, jaką sobie przez lata wypracujemy! Może i pięciolatka upomni się o jakiś drobiazg ( w końcu to dziecko), ale jestem przekonana, że ucieszy się, jeśli cała rodzina zaśpiewa jej „sto lat”, pobawi się z nią w berka, porysuje kredą na chodniku, pomoże zdmuchnąć świeczki na torcie. Za kilka lat będzie wspominać właśnie te chwile z najbliższymi jej ludźmi, a nie kolejną lalkę od dawna zakurzoną w szufladzie.

Przykre, że co roku te same osoby są obecne i tych samych brak. Z błahego tak naprawdę powodu. Bo pieniądze się znajdą, tylko priorytety  na wydatki inne…, a że wiem jakie, to tym bardziej żal…

relacje rodzinne