I że Cię nie opuszczę…

Jutro mija 8 lat mojego małżeństwa.

Nie zawsze było jak w bajce, ale może to i lepiej. Więcej się o sobie dowiedzieliśmy, więcej sprawdziliśmy, przetestowaliśmy swoje granice aż wreszcie doszliśmy do takiego momentu, gdzie możemy powiedzieć, że znamy się dobrze, wiemy w jakich sytuacjach możemy na siebie liczyć, a w jakich szukać sobie innych powierników.

Nie mamy już motylków w brzuchu, za to mamy szacunek do drugiej osoby i wewnętrzny spokój.

Nie jestem łatwym partnerem. Oboje z M. potrafimy walczyć jak lwy o swoje racje, ale…

Uspokoiłam się przy Nim, nabrałam ogłady, zamiast rzucać garnkami częściej proszę o rozmowę, chętniej dzielę się emocjami, doceniam czas, który możemy spędzić razem, wiem, że mogę z Nim pójść na koniec świata, bo czuję się przy Nim bezpiecznie.

Krzyś – dobrze, że jesteś, że starasz się wspierać mnie, że walczysz o nas,  że trwasz…mimo wszystko.
Dziękuję!

sakrament  małżeństwa, związek partnerski