Talia osy!

Cóż…z tytułowej osy mam tylko żądło 😉 Używam go czasem jak mi ktoś nadepnie na odcisk.

Nad talią muszę jeszcze nieco popracować. Ostatnie kilka miesięcy w domu nie omieszkało odłożyć się tłuszczykiem na boczkach i zabrać ciężko wypracowaną kondycję.

Wyjazd w hiszpańskie Pireneje coraz bliżej, a do choćby względnej sprawności droga daleka.

Czy faktycznie powinnam się tym przejmować?
Wyjazd ma być przyjemnością. Sama sobie jestem biurem podróży, więc plan wycieczki będzie powstawał na bieżąco. Jak się zmęczę to M. rozłoży namiot i będziemy się relaksować.
Boczki może nieco psują widok w lustrze, ale jak wrócę do formy to się ich pozbędę!

Mogę narzekać, jęczeć, że do wyjazdu blisko, kondycja słaba, małe postępy od zeszłego tygodnia, żadnej góry nie zdobędę, ALBO mogę na to popatrzeć z innej perspektywy!

Parę miesięcy temu nie mogłam przejść kilku metrów z pokoju do kuchni. Później swobodnie poruszałam się po domu. Jeszcze później mogłam pójść do najbliższego sklepu po zakupy, a teraz przechodzę 4-5 km po lesie podpierając się kijkami.

Ta perspektywa podoba mi się o wiele bardziej! Patrząc od tej strony osiągnęłam sukces! Zrobiłam olbrzymi postęp!

Więc co z tego, że tym razem nie zdobędę na własnych nogach jakiegoś szczytu? Ważne, że cały czas stawiam krok naprzód – może nie widoczny z małej odległości, ale z większej owszem!
A skoro tak, to w tym roku pochodzę po dolinach, a w przyszłym wejdę na Mount Everest! 🙂

motywacja do działania