Sypiając z wrogiem

Wiedziałam, że choroba izoluje, że wpływa na poczucie własnej wartości i że może je obniżyć. Ale dopóki sama jej nie doświadczyłam nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo może wywrócić świat do góry nogami.

Przeszłam już prawie wszystkie etapy żałoby po utracie ważnej dla mnie części siebie,ale jestem już blisko fazy akceptacji 🙂
Teraz jest najgłośniejsza część. Krzyczę, buntuję się, stawiam opór, żeby za chwilę ryczeć jak bóbr zamknięta w pokoju!

Trudno zaakceptować swoje ułomności, swoją niemoc, kiedy przez większość życia było się zdanym tylko na siebie, ale nie jest to przecież niemożliwe!

Po etapie buntu przyjdzie czas na zobaczenie dobra w tej sytuacji. Już widzę pewne symptomy, ale pozwolę sobie jeszcze na krzyk. Emocje muszą kiedyś wydostać się na zewnątrz, nawet te głośne.

Już niedługo wyjeżdżam w góry. Tylko tam potrafię się totalnie zresetować. Jest cisza, w uszach grają potoki, ziemia pręży muskuły. Może wtedy przyjdzie czas na akceptację obecnej sytuacji…

Tatry