Kreatorka SzczęściaSzczęście nie jest czymś co można odłożyć na przyszłość, lecz czymś co musisz stworzyć już teraz!

Mela, byłabyś ze mnie duma!!!

Okna umyłam! Wszystkie sztuki, które posiadam w mieszkaniu! Lśnią czystością i…smugami! 😛 Uznałam, że jednak słaba ze mnie gospodyni! Trudno! święta i tak się odbędą, bez względu na moje niedopucowane okna! A Wasze czyste? Gotowi na święta? Inspiracji kulinarnych potrzebuję! 🙂 Na słodko albo na pikantnie. Ważne, żeby można było zrobić szybko i żeby zostało […]

Czytaj dalej
Gdzie się podziała godzina?

W tym tygodniu weekend zaczęłam wcześniej. Jak zwykle końcówka miesiąca, na większości etatów, jest nerwowa i intensywna. W piątek rano miałam wrażenie, że nie pamiętam jak się nazywam. Szybko musiałam naprawić swój marny PR, bo na poranne spotkanie wpadł potencjalny kandydat do pracy…., o którym zapomniałam i którego przywitałam z nikłym entuzjazmem. Potem było już […]

Laby ciąg dalszy!

Miałam plan ciężko dzisiaj pracować. Taki ze mnie pracoholik! Kaszlę nadal, jak chory z zaawansowaną gruźlicą, ale przynajmniej nie jak umierający gruźlik! Postanowiłam więc zostać w domu, choć muszę przyznać, że do tej mądrej decyzji nakłoniła mnie moja mądra szefowa! Jestem jej dozgonnie wdzięczna! Dzięki temu w dwa dni pochłonęłam kolejne 500 stron z historii […]

O doopie maryni!

Mela, Kochana Dziefczyna, przypomniała mi ostatnio, z jaką werwą i zaangażowaniem dyskutowałyśmy tu, na blogu, o doopie maryni i wyższości schaboszczaka nad humusem i zieleniną. Jakie to były fajne czasy! Człowiekowi walił się sufit na łeb, zaglądał na blogasia i uśmiech nie schodził mu z twarzy! Niby dzieliła nas odległość, a można było się poczuć […]

Gaszę pożary

…bezustannie wybuchają na nowo. Gdy poradzę sobie z jednym , zaczyna iskrzyć w innym miejscu. W ostatnich miesiącach bez chwili wytchnienia. Dlatego mało mnie tu. I choć wirtualny świat zawsze pomagał mi się uporać z nadmiarem emocji, to teraz nawet na to nie mam siły. ********** Wczoraj straciłam wiarę w ludzi. Oszukano mnie. A ja […]

Niespieszne poranki…

… długie wieczory, intensywny czas za dnia. Taki właśnie był wyjazd do Muszyny. Nie sądziłam, że przy tak dużej warstwie śniegu wiosnę będzie czuć tak intensywnie. Żal było odrywać wzrok od widoków, a jednocześnie szkoda byłoby ich nie zamknąć w kadrze. To był czas mamy i córki. Pierwszy taki wspólny, babski wyjazd. Mam nadzieję, że […]

Gdzie ukryć się przed życiem?

….albo gdzie życie znaleźć? Nie w tym codziennym pędzie, nie w roztrzepanych myślach, nie w skrajnym zmęczeniu, nie w milionach na koncie, nie w zgiełku i hałasie, nie w samotności, nie w strachu…   …a może właśnie tam? Mój azyl…miejsce, które jednocześnie chroni mnie przed życiem i pozwala mi odczuć jego najpiękniejsze akcenty. Góry <3 […]